Jesteś tu
Home > artykuły > Biało-zielone debiuty

Biało-zielone debiuty

Obecna sytuacja kadrowa sprawia, że będziemy mieli w Lechii coraz to nowych debiutantów. Oby każdy z nich premierowy występ w naszych barwach zdołał uczcić golem, tak jak w Płocku na inaugurację sezonu 2017/18 uczynił Mateusz Matras.

A jakie były bardziej pamiętne biało-zielone debiuty? Starszej daty bywalcy stadionu przy Traugutta 29 na pewno wskażą pierwszy występ Tomasza Korynta. Jego ojciec Roman, legendarny piłkarz Lechii i najsurowszy recenzent poczynań juniora, musiał być zadowolony, gdy ten w czerwcu 1972 r., w dziewiczym występie, dwa razy trafił do siatki Gwardii Koszalin. Lechia wtedy wróciła do II ligi, a trzeciego gola dołożył Jerzy Jastrzębowski, który pięć lat wcześniej sam został obwołany cudownym dzieckiem gdańskiego futbolu i w wieku niecałych 17 lat strzelił gola w debiucie z Turem Turek.
– Byłem takim Grzesiem Królem tamtych czasów – wspomina po latach „Jastrząb”.

Premia w reklamówce

Z kolei oryginalny Król swój pierwszoligowy debiut w 1995 r. w Lechii/Olimpii uczcił zwycięskim golem w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Miał wtedy 17 lat, a do domu wracał z reklamówką pełną banknotów, bo premie wypłacono prosto z utargu, jaki znalazł się w kasach biletowych. W gronie seniorów Król debiutował rok wcześniej, z Naprzodem Rydułtowy w drugiej lidze. Miał wtedy grać Karol Dymanowski, ale w noc przed meczem dopadło go rozwolnienie. Trenerowi Marianowi Geszke nawet nie drgnęła powieka. – Okej młody, ty zagrasz – powiedział, wskazując na Króla.

Skoro już przy królach jesteśmy, nie sposób pominąć osoby Jerzego Kruszczyńskiego. „Kruchy” jest jedynym królem strzelców w barwach Lechii na szczeblu centralnym (31 goli w II lidze w sezonie 1983/84), strzelał wszędzie i w każdych okolicznościach. Trafił w oficjalnym debiucie w Lechii w meczu o Superpuchar Polski z Lechem Poznań (1:0), trafił w debiucie ligowym ze Stilonem Gorzów (1:1), wreszcie w pierwszym i jedynym historii meczu europejskich pucharów przy Traugutta (2:3 z Juventusem Turyn). Kruszczyński, który przyszedł z Arkonii Szczecin, to najbardziej trafiony transfer w 70-letniej historii naszego klubu.

Wiele było za to transferowych pudeł, mimo obiecujących początków. 25 tysięcy widzów widziało zdobyty z karnych dublet Zbigniewa Krawczyka (1975, 2:0 z Polonią Warszawa), nieco mniej rok wcześniej dwa gole Leonarda Radowskiego w wygranej 3:0 z Bałtykiem Gdynia.

W przeciwną stronę

Wspomniany na wstępie Tomasz Korynt był bohaterem niecodziennej transakcji, gdy w 1977 roku przeniósł się z Gdańska do Arki Gdynia. Przeciwną, choć niebezpośrednią, drogę przebyli Janusz Kupcewicz (gol w 1986, w debiucie z Pogonią Szczecin, przegrana 1:5 i hat-trick ówczesnego króla strzelców, Marka Leśniaka) oraz Jan Erlich, który trafił dwa razy w zwycięskim 2:0 debiucie z Piastem Gliwice w 1978.
Do bramki w przegranych debiutach trafiali Piotr Prabucki (1:2 z Lechem w ekstraklasie, 1987) i Zbigniew Kobus (1:4 w IV lidze z KP Sopot, 2003). W tym drugim meczu błysnął Jakub Bławat strzelając dwie bramki dla gości. Na wiosnę grał już dla biało-zielonych. W debiucie wyleciał z boiska, ale potem w sześciu kolejnych meczach trafiał do siatki, po czym na dłuższy czas wyczerpał amunicję.

Kto pójdzie w ślady poprzedników?

Jeśli chodzi o bramkarzy jeden debiut po latach można uznać za niezwykły. Marek Kujach po raz pierwszy zagrał w meczu otwarcia sezonu 1991/92 – wygrana 1:0 z Chemikiem Police na zapleczu ekstraklasy. Zadebiutował, po czym…już nigdy w Lechii nie wystąpił. Tym samym jest jedynym w historii biało-zielonym golkiperem, który nigdy nie puścił bramki w lidze.

Najnowsze dzieje to bramki w debiutach Sebastiana Madery (3:1 w Bełchatowie, 2012), Bediego Buvala (trafiał w trzech pierwszych meczach w Lechii w 2010, a później w ogóle) i Daisuke Matsui (dwa trafienia z Podbeskidziem – 2:2; 2013). Za obecnego rozdania w dziewiczym występie do siatki znalazł drogę Antonio Colak, w wygranym 2:0 meczu z Zawiszą na wyjeździe.

W przegranym 0:1 meczu z Cracovią na boisku pojawili się 19-letni Florian Schikowski i Karol Fila. W końcówce meczu, ten drugi wychowanek Żuław Nowy Dwór stanął przed szansą pójścia w ślady Jastrzębowskiego, Korynta i Kruszczyńskiego i uczczenia debiutu golem. Nie udało się, ale coś nam mówi że w tym sezonie będziemy mieli okazję często oglądać debiutantów w barwach Lechii. Czy sprawią nam radość?

Podobne artykuły
Top