Jesteś tu
Home > artykuły > Emmanuel Olisadebe w Lechii Gdańsk

Emmanuel Olisadebe w Lechii Gdańsk

W czerwcu 2011 roku Lechia Gdańsk przygotowywała się do startu nowego sezonu. Sezonu szczególnego, bo pierwszego na nowo wybudowanym stadionie. Przed działaczami Biało-Zielonych stało trudne zadanie: jak zapełnić 40 tysięczny obiekt. Szukano piłkarzy z nazwiskiem.

30 czerwca w Gdańsku wylądował Emmanuel Olisadebe.

Pod koniec lat 90. XX wieku Olisadebe był napastnikiem Polonii Warszawa, której trenerem i działaczem był Jerzy Engel.

Engel w 2000 roku został trenerem reprezentacji, a Olisadebe dostał polskie obywatelstwo. Jego bramki dla kadry dały naszej kadrze awans na mundial w Korei i Japonii, pierwszy od 16 lat. W polskiej ekstraklasie Olisadebe rozegrał 66 spotkań i strzelił 20 bramek. W reprezentacji Polski napastnik wystąpił w 25 spotkaniach, w których zdobył 11 goli. Po grze w Polsce „Oli” został wytransferowany do Grecji, do Panathinaikosu Ateny.

Głośne nazwisko miało zeelektryzować kibiców, jednocześnie być opcją rezerwową, bo tamtego lata Razack Traore pokochał Legię Warszawa i chciał tam odejść.

Przed przyjazdem do Gdańska 32-letni napastnik z polskim paszportem występował w Chinach. Nie był to jednak pobyt udany. Na łamach „Przeglądu Sportowego” Andrzej Smoliński, szwagier piłkarza mówił: – Byliśmy na kolacji w Sopocie. Na pewno nie była to restauracja chińska, bo tych on ma przesyt i omija je z daleka.

Olisadebe już od początku pobytu w Gdańsku spotkały przygody. Podróżując z Aten, podczas przesiadki w Kopenhadze zaginął mu bagaż i zawodnik najpierw zmuszony został do złożenia reklamacji.

Na szczęście jeszcze tego samego dnia w nocy, bagaż odzyskano. Dlatego w piątek 1 lipca „Emsi” jak na niego wołano o godzinie 10 wziął udział w treningu Lechii. – Nie spodziewałem się szału, choć pokazał kilka udanych zagrań – mówił trener Tomasz Kafarski.

W sobotę 2 lipca na głównej płycie stadionu przy Traugutta Lechia rozgrywała dwumecz sparingowy. Olisadebe wystąpił w tym pierwszym, przeciwko Olimpii Grudziądz.

W ekipie gospodarzy od pierwszej minuty zagrał także testowany przez gdańszczan Mateusz Machaj i występujący do tej pory w rezerwach Łukasz Kacprzycki (rocznik 94′). Zwycięską bramkę zdobył zmiennik Olisadebe Aleksander Sazankow. Na boisku grano, a na trybunie krytej kibice dopytywali właściciela klubu Andrzeja Kuchara, czy na pewno takim transferami wyścielona jest droga do sukcesu?

Warto przypomnieć skład z tamtego meczu:

Lechia Gdańsk – Olimpia Grudziądz 1:0 (0:0)
Gol: A. Sazankow 82′

Lechia: Małkowski (46′ Pawłowski) – Pietrowski, Vućko, Bąk, Andriuskevicius – Surma, Nowak, Machaj, Traore, Olisadebe (63′ Sazankow), Kacprzycki (65′ Szuprytowski).

Nazajutrz „Oli” narzekał na ból w kolanie i nie brał udziału w treningu z resztą drużyny. Zamiast na obóz do Opalenicy wyjechał do Warszawy. – Poprosił o wolne, bo ma w stolicy do załatwienia sprawy rodzinne. Nie zacznie z nami obozu od początku, natomiast ma do nas dojechać w niedzielę – wyjaśniał trener Tomasz Kafarski.

Ostatecznie temat Olisadebe w Lechii upadł po kilku dniach. Nigeryjczyk chyba ostatecznie przestraszył się testów i możliwości ich oblania i sam zrezygnowała, zasłaniając się ofertą z innego klubu. – Rozstaliśmy się jednak w bardzo miłej atmosferze. To rzadko spotykane, aby zawodnik z takim nazwiskiem i imponującym dorobkiem zgodził się przyjechać na testy. Olisadebe nie miał jednak gwarancji, że zostanie w naszym klubie. Nie chcieliśmy go blokować i dlatego daliśmy mu wolną rękę – dodał Kafarski.

Ostatecznie Olisadebe spędził sezon 2011/12 w greckich klubach, by na początku 2013 roku ogłosić koniec kariery zawodniczej.

Zostały wspomnienia. Obecność Olisadebe tak wspomina Maciej Kostrzewa, wówczas 20-latek aspirujący do bycia w kadrze Lechii: – Na klatę brał 120 kg. Z tydzień tu był, wyglądał jak 40-latek, chociaż oficjalnie miał 33. Widać było, że nie ma szans, że może zostać. Piłkarsko to już nie było to. Zdjęcie mam z nim, cały czas na kompie, w końcu pamiątka!

Pod koniec roku 2011 zdjęcie Emmanuela Olisadebe autorstwa fotoreportera Lechii Wojtka Figurskiego znalazło się wśród najciekawszych fotografii 2011 roku wybranych przez Przegląd Sportowy.
– Zdjęcie Emmanuela zrobiłem po treningu w jednej ze szkół w Gdańsku – opowiadał Figurski.

Top