Jesteś tu
Home > artykuły > Dariusz Boczek – Moja Lechia

Dariusz Boczek – Moja Lechia

Kim jesteś i czym się zajmujesz?

Kocham Gdańsk i Lechię, zarówno to co się dzieje tu obecnie jak i historycznie. Od wielu lat interesuję się i badam (na swój sposób) historię miasta, w którym żyję i klubu któremu kibicuję. Na pewno duży wpływ na to miały albumy „Był sobie Gdańsk”, które analizowałem zdjęcie po zdjęciu. Moją pasją jest też fotografia co doskonale połączyłem, dokumentując zmiany zachodzące w Gdańsku jak i wszelkie wydarzenia na Lechii.
Gdańsk

Kilkanaście lat temu wspólnie z Akademią Rzygaczy wciągnąłem się w poznawanie Gdańska. Moją pasją stały się pozostałości przedwojenne. Szukałem i dokumentowałem w postaci zdjęć dawne napisy, studzienki, mocowania przedwojennych linii tramwajowych i wiele innych śladów po czasach, które już nie wrócą. Uznałem, że dzięki moim fotografiom przetrwają na długo dla następnych pokoleń. Później zacząłem dokumentować budynki przeznaczone do rozbiórki, aż wciągnęło mnie fotografowanie wszelkich inwestycji. Mogę się teraz pochwalić, że przez te kilkanaście lat uwieczniłem kilkadziesiąt miejsc i zachodzące na nich zmiany, głównie na terenie Śródmieścia. Moje zainteresowanie do zmian zachodzących w mieście zaowocowało współzałożeniem Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej, z czego jestem bardzo dumny, widząc aktualną aktywność członków naszego Stowarzyszenia i jego pozytywny odbiór w Mieście.

www.dariob.net

Lechia

Lechią pasjonowałem się od małego, być może miłość do piłki zaszczepił we mnie mój ojciec, który pod koniec lat 70-tych zabierał mnie w wózku na mecze. Gdy zaczynałem interesować się piłką, sportem chodziliśmy na wszystko: Lechia, Stoczniowiec, Gedania, MRKS, hokej, piłka ręczna, koszykówka.

Z czasem najważniejsza stała się Lechia. Czy piłkarsko? Po części na pewno, ale nie będę ukrywał, iż na Lechii kręciła mnie od zawsze otoczka. Na mecze nie chodziliśmy dla piłki tylko spotkać się ze znajomymi. Piłka była przy okazji. A jaka była? Szkoda gadać. Skoro z każdym sezonem praktycznie frekwencja malała tak, że pod koniec XX wieku była już nas praktycznie garstka. Ale na Lechii nie było nudy, zawsze coś się działo „wokół meczu”.

I to mnie kręciło. Pojawiła się prasa kibicowska, którą zacząłem kolekcjonować (zdjęcia, kolaże). Z czasem byłem jednym z większych kolekcjonerów pamiątek kibicowskich w Polsce. Wielu z Was nigdy nie widziało pewnie telegazety, a to właśnie tam zamieszczaliśmy swoje ogłoszenia 🙂

Z czasem, gdy coraz popularniejsze były komputery a Internet stawał się coraz bardziej dostępny wszystko zaczynało ulegać zmianie.

Ja postanowiłem swoje zbiory zdigitalizować i skupić się tylko na Lechii. Zaczęły się pojawiać pierwsze strony o Lechii. Moje zbiory mogliście oglądać na Lechia.gda.pl, stronie, która łączyła nasze skromne grono wariatów wierzących w Lechię, gdy ta podnosiła się z gruzów startując od A-Klasy.
To tam na forum wszystko się zaczęło, pomysły na flagi, stowarzyszenie i wiele, wiele innych akcji.

Bardzo aktywna była wtedy emigracja, i to dzięki poznanemu przez forum VITO z Chicago zdobyłem pierwszy aparat cyfrowy (mam go do dziś), były one jak na tamte czasy bardzo drogie i mało dostępne. Oczywiście celem podstawowym było dokumentowanie meczów Lechii tak by Lechiści rozsiani po świecie byli na bieżąco.

Początek mojej aktywności foto splótł się w czasie z odpaleniem Portalu Lechia.net przez Matada i Spida. Postanowiłem dołączyć do nich, zwłaszcza, że wspólnie doszliśmy do wniosku, że zrobimy nowoczesny multimedialny serwis kibicowski. Lechia.gda.pl skupiała się perfekcyjnie na sprawach czysto sportowych, a my postanowiliśmy być jej uzupełnieniem.

Z czasem dołączył też do nas LeszekLV a jego filmy są dziś chyba najcenniejszym dokumentem uwieczniającym drogę od A-Klasy do Ekstraklasy.
Portal stale się zmieniał, rozbudowywał. Przez redakcję przewinęło się kilkadziesiąt osób. Wydaje się, że zrobiliśmy bardzo dużo biorąc pod uwagę nasze skromne możliwości oraz brak jakiegokolwiek wsparcia finansowego.
Za nasze największe osiągnięcie uważam zbudowanie historycznej bazy meczowej, w której zebraliśmy wszystkie mecze Lechii od 1945 roku. Są tam mecze, składy, bramki, kartki. Jestem z tego bardzo dumny. Kilka lat ciężkiej pracy, ale było warto. Niewiele klubów może się poszczycić takim zestawieniem. A wszystko na wyciągnięcie ręki na naszej stronie.

www.Lechia.net

Twój pierwszy pamiętny mecz Lechii?

Jestem specyficzny, gdyż aktywnie kibicuję Lechii od sezonu 1988/89, czyli od spadku do drugiej ligi. Można powiedzieć, że na przekór innym. Lechia spadła, ludzie się od niej hurtowo odwracali. Zainteresowanie Lechią po Juventusie zaczęło już wygasać. Nastały lata 90, chudsze dla Lechii.
W początkowym okresie z uwagi na brak funduszy chodziłem na drugie połowy, gdyż wstęp na nie był za darmo. Nie aspekt piłkarski mnie przyciągał tylko atmosfera na stadionie.

Minęło już prawie 30 lat więc ciężko bym pamiętał swój pierwszy mecz, szczególnie, że były ich dziesiątki, jeśli nie setki. Najbardziej pamiętne mecze, to te na których „coś się działo”. Czyli np. pamiętna bitwa na śnieżki podczas zimowego meczu z Rakowem Częstochowa w 93, wszystkie pojedynki derbowe, mecze z Pogonią, Zawiszą i wiele, wiele innych.

Twoje najbardziej pamiętne mecze Lechii, najbardziej pamiętne momenty?

Nie mam takiego jedynego meczu, ale do tych topowych z pewnością należy zaliczyć derby z Arką z 28 maja 1994 roku. Pamiętne 3:2 dla Lechii. Ależ to była dramaturgia na boisku. Do tego dodajmy atmosferę derbową z klimatami lat 90, która na wszystkich derbach była specyficzna. Poza otoczką kibicowską była dramaturgia na murawie. Arka prowadziła 2:1. My nie dość, że doprowadziliśmy do remisu, to jeszcze wygraliśmy ten mecz. Taka otoczka towarzyszyła każdym derbom, gdzie gości było naprawdę sporo (1, 2, 3 tys.). Teraz nie ma w ogóle porównania do tamtych czasów. Ja nie czuję tego klimatu, bursztynek to nie mój stadion.

Przez blisko 20 lat mojego kibicowania byłem skazany na piłkarską miernotę. Lechia to był wtedy praktycznie „wieczny drugoligowiec”. Dlatego szczególnie w pamięci zapadł mi wyjazd do Gliwic. Ostatnia kolejka pierwszego po powrocie do ekstraklasy sezonu. Mecz o nasze być albo nie być. Przed meczem odwiedzamy Jasną Górę. Emocje do ostatniej minuty. Kto spadnie My czy Górnik Zabrze?
Czy Piast się nam podłożył? Nie wnikam. Wierzę, że uczciwie udało nam się uratować ligę dla Lechii. Ten pierwszy sezon był dla mnie magiczny – tak długo wyczekiwany. Nagrywałem sobie każdy mecz, bałem się, że ten sen się skończy.

Twoi ulubieni piłkarze/trenerzy Lechii?

Byli tacy, ale tylko w pierwszej połowie lat 90-tych, gdy jeszcze jako tako fascynowała mnie piłka. Mirek Giruć, Sławek Wojciechowski, Grzegorz Król to trójka, którą zawsze najbardziej ceniłem.

Komu kibicujesz poza Lechią?

Jak już wspomniałem wcześniej w latach 90tych, gdy nie było Internetu (tak były takie czasy), kibicowaliśmy wspólnie z kumplami z dzielnicy (Zielonka) większości gdańskich drużyn. Chodziłem praktycznie na wszystkie mecze piłkarskie (Lechia, Stoczniowiec, Gedania, MRKS), byłem świadkiem upadku męskiej koszykówki i piłki ręcznej w Gdańskim Wybrzeżu, kibicowałem koszykarkom Spójni, której sekcja została wtedy rozwiązana i przeniesiona do Gdyni i występowała pod szyldem Bałtyku a My dalej jeździliśmy na mecze. Wspierałem Stoczniowiec (hokej), który od zawsze zbierał srogie baty od drużyn z południa Polski. Kibicowałem też Wybrzeżu (żużel) i wspólnie przeżywałem emocje z udziałem Jarosława Olszewskiego, Coxa czy Schofielda na szczelnie wypełnionym stadionie przy Długich Ogrodach a także na bliskich, ale bardzo licznych wyjazdach (Bydgoszcz itp.)

Pod koniec lat 80-tych jak wielu kibicowałem drużynie Holandii, która podbijała wtedy serca kibiców swoją grą. U mnie zostało już to na zawsze Holandia i Ajax – inne zagraniczne drużyny mnie nie interesują.

Jak widzisz Lechię za 5-10 lat?

Marzy mi się Wielka Lechia. Jestem jednak w swoich marzeniach bardzo ostrożny. Niestety tam, gdzie są pieniądze są i …. Ile to już razy przeżywaliśmy zawody. Lechia-Olimpia, Szadaj, Volkswagen, Kuchar.

Wydaje mi się, że za rok max dwa Pan Mandziara zwinie swój interes. Jak to się dla nas skończy? Oby nie odbudową Lechii od zera. Nie wiem czy drugi raz dalibyśmy radę.

Co Cię gryzie i wolne wnioski? 🙂

Z mojej perspektywy, osoby czynnie promującej Wielką Lechię w Internecie brakuje mi zainteresowania Kibiców pracą przy portalach internetowych.

Poza oficjalnym serwisem Klubu i Stowarzyszenia są praktycznie tylko dwie strony. I aż nie chce się wierzyć, że obie wyglądają jak wyglądają. Lechia.gda.pl jest już tylko cieniem najlepszego serwisu o Lechii, a ja z każdym miesiącem zastanawiam się czy jest sens dalej to wszystko ciągnąć, może warto zakończyć działalność portalu Lechia.net.

Niestety media społecznościowe przyczyniły się do tego, że większość osób ogranicza się tylko do aktywności na FB, TT czy innych Instagramach.
Dodatkowo mam wrażenie, że Kibice Lechii są bardzo leniwi. Jest nas przecież ze 100 tysięcy, więc dlaczego tak mało osób chce coś robić?
Może dlatego, że nie ma tu żadnych korzyści a potrzeba wielu wyrzeczeń i poświecenia prywatnego czasu i pieniędzy na wolontaryjną pracę promującą ukochaną drużynę?

Podobne artykuły
Top