Jesteś tu
Home > artykuły > Janusze Lechii Gdańsk

Janusze Lechii Gdańsk

 

Z okazji Andrzejek była już u nas prezentowana 11 graczy o tym imieniu. Ale nie tylko imię Andrzej nosi dodatkowy ładunek, takim imieniem jest też Janusz, którego znaczenie wychodzi daleko poza sześć liter. No to jazda!

1. Janusz Stawarz – przyszedł ze Stali Mielec za kadencji trenera Wojciecha Łazarka, w przerwie sezonu 1984/85, razem m.in. z Mirosławem Pękalą. W 1979 roku wcześniej razem zajęli z młodzieżową reprezentacją Polski czwarte miejsce na Mistrzostwach Świata w Japonii. Pękala grał tam kluczową rolę, a Stawarz zaledwie 63 minuty w meczu z Argentyną zastępując Jacka Kazimierskiego, naprzeciwko mając niejakiego Diego Maradonę. Ale na tej stronie nie piszemy o jakichś azjatyckich wojażach, a o stadionie przy ulicy Traugutta, od przybycia nań Janusz Stawarz prezentował się solidnie i praktycznie nie oddawał swetra z numerem 1.

– Na bocznym boisku strzelaliśmy, mocno uderzyłem, Stawarz wkurzony wybił mi piłkę do cerkwi. Ja mu mówię, to teraz będę ci jeszcze mocniej strzelał. Potem zeszliśmy do szatni – on mi pokazuje, ten palec mam przez ciebie złamany, ten wybity…ja mu mówię jak będziesz mi kopał do cerkwi, to wszystkie ci połamię. Od tej pory nawet zza bramki dokładnie podawał mi piłkę do nogi – Dariusz Raczyński wspomina krótki, ale jak widać ciekawy wspólny pobyt w I drużynie Lechii.

Po spadku do drugiej ligi Stawarz pobronił jeszcze jeden sezon, a bieda była taka, że w meczu z Motorem Lublin bronił bez rękawic. Być może był to jego wybór, w każdym razie piłka po strzale Janusza Deca z rzutu karnego, przełamała mu ręce i wpadła do siatki. Potem Janusz zaczął powoli oddawać pole Maćkowi Kozakowi. W sezonie 1989/90 wrócił na ostatni mecz z Szombierkami Bytom i wraz z Aleksandrem Cybulskim pożegnali się z gdańską publicznością, jako najstarsze „Dzieci Boba”. Debiutowało najmłodsze, 16-letni wtedy Marcin Kaczmarek. Taka sztafeta pokoleń. Po zakończeniu kariery Stawarz stał się cenionym trenerem bramkarzy, pomagał m.in. Michałowi Globiszowi podczas młodzieżowego mundialu w Kanadzie w 2007 roku.

2. Janusz Weber – sympatyczny obrońca ocierał się o drużynę trenera Kafarskiego, pojechał nawet na obóz w Gutowie Małym latem 2010 roku. Ostatecznie nie zdołał przebić się i grywał głównie w rezerwach. Ostatnio widziany w barwach Kaszubii Kościerzyna.

3. Janusz Możejko – w sezonie 1983/84 kapitanował drugoligowej obronie Arki Gdynia, gdy Jerzy Kruszczyński dwukrotnie ją zdemolował hat-trickami, a lechiści na wiosnę zdemolowali górkę. W nagrodę za koleżeńską postawę przeszedł do Lechii, gdzie ponoć nie był zbyt lubiany i akceptowany przez szatnię. Jednak przez półtorej sezonu w Ekstraklasie był praktycznie nie do zastąpienia, w 47 meczach, 3 razy trafił do siatki. Potem odszedł do Bałtyku Gdynia, a mając na karku 40 lat wrócił na Traugutta w barwach 3-ligowego Gryfa Wejherowo.

4. Janusz Makowski – środkowy lub boczny obrońca, wszedł do drużyny Lechii na początku lat 70. XX wieku razem z m.in. Zdzisławem Puszkarzem i Józefem Gładyszem i tak jak oni prawie przez całą karierę został wierny biało-zielonym. Przez całą dekadę bezskutecznie dobijał się do bram Ekstraklasy. Najbliżej było chyba w roku 1976, gdy mecz przy Ejsmonda w Gdyni miał decydować czy Lechia czy Arka awansują. 1:0 wygrali gospodarze, a „Maki” już po ostatnim gwizdku dostał czerwoną kartkę.
W latach 1970-81 grubo ponad 200 razy wystąpił w barwach Lechii. Odszedł latem 1981 roku, wrócił na Traugutta w barwach Olimpii Elbląg, gdy drużyna Jerzego Jastrzębowskiego zaczynała uwieńczoną sukcesem walkę o Puchar Polski.

 

5. Janusz Wydrowski – drugi najmłodszy debiutant (pierwszy mecz w wieku 15 lat 10 miesięcy i 12 dni) w historii Lechii, gorszy w tym względzie jedynie od Sławka Wojciechowskiego. Mimo tak wczesnych początków Wydrowski jedynie 7 razy zagrał w I zespole Lechii, zdobywając jedną bramkę w trzecioligowym wyjazdowym boju z Wielimem Szczecinek w kwietniu 1983 roku. Po odejściu z Lechii obaj bliźniacy (Janusz i Andrzej) pod dowództwem Jerzego Jastrzębowskiego zakotwiczyli w Arce Gdynia, po czym tajemniczo zakończyli kariery by poświęcić się studiowaniu świętych ksiąg w barwach Świadków Jehowy. Dziś z powodzeniem kopie w barwach oldboyów Lechii.

6. Janusz Melaniuk – prawoskrzydłowy seniorski debiut zaliczył w wielu 16 lat i 69 dni, a Lechia grała w Kaliszu Pomorskim pucharowy mecz z KS Dziemiany. Biało-zieloni wygrali 8:2, a Janusz wyszedł na drugą połowę. W lidze zadebiutował ponad pół roku później, na inaugurację wiosny 2002 w podsztumskim Postolinie. Tadeusz Małolepszy wpuścił juniora młodszego siedem minut przed końcem A-klasowej gry, a ten już po kilkudziesięciu sekundach wpisał się na listę strzelców i przypieczętował zwycięstwo 4:1. Potem miał pewne miejsce w składzie na kolejnych szczeblach rozgrywek, regularnie strzelając po siedem bramek w sezonie. Realnie ocenił swoje możliwości i po awansie do drugiej ligi, w wieku 20 lat de facto zakończył karierę, skupiając się na studiach na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechnice Gdańskiej. Kopał potem jeszcze rekreacyjnie m.in. w barwach Czarnych Pruszcz Gdański i Bałtyku Gdynia. Obecnie pracuje w Lechii.

7. Janusz Kupcewicz – urodzony w Gdańsku, mógł zagrać w Lechii w latach 70. m.in. z wymienionym wyżej Januszem Makowskim, ale bardziej przekonujący okazali się działacze Arki Gdynia, której został legendą i najlepszym graczem w historii. Ociec Janusza, Aleksander grał dla ekstraklasowej Lechii od jej pierwszego meczu na tym poziomie 20 marca 1949 roku przeciw Cracovii. Zagrał również tydzień później w pierwszym w historii pierwszoligowym spotkaniu na stadionie przy ulicy Traugutta i otworzył wynik w legendarnym meczu z Ruchem Chorzów, który zakończył się sensacyjnym wynikiem 5:3 dla Lechii. Ogółem A. Kupcewicz zaliczył 60 meczów dla Lechii, w których strzelił 7 bramek.

Na początku lat 70. ubiegłego wieku dla Lechii grał starszy syn Aleksandra, Zbigniew. Ale o wiele większą karierę zrobił dzisiejszy jubilat, Janusz. Szczytem jego kariery była bramka w meczu o 3. miejsce hiszpańskiego mundialu w 1982 roku.

Do I-ligowej Lechii Janusz Kupcewicz przyszedł w sierpniu 1986 roku namówiony przez trenera Mariana Geszke. Jego debiut przypadł na przegrany 1:5 (czyli za -1 punkt) wyjazdowy mecz z Pogonią Szczecin. „Kupiec” zdobył wówczas honorową bramkę dla Lechii. Ogółem w sezonie 1986/87 Kupcewicz zdobył 6 goli, niby niewiele, ale było to ponad 25% dorobku Lechii z tamtego sezonu. Co ciekawe w rundzie wiosennej do drużyny dołączył Zdzisław Puszkarz, co sprawiło że Lechia miała najstarszą w lidze drugą linię, ale jednocześnie bardzo dobrą, bo grali wówczas jeszcze Maciej Kamiński i Mirosław Pękala, czyli piłkarze którzy znaleźli się w 20 plebiscytu na najpopularniejszego piłkarza 70-lecia Lechii. Sezon skończył się happy endem, bo Biało-Zieloni okazali się lepsi w pamiętnych barażach z Ruchem Chorzów.

Stadion Bałtyku w Gdyni. Zakonczenie pilkarskiej kariery Zdzislawa Puszkarza jednego z najlepszych pilkarzy w powojennej historii Wybrzeza. Gral m.in. w Lechii Gdansk i Baltyku Gdynia. Prezent od Lechii Gdansk wrecza Janusz Kupcewicz  5.11.1989 1listopad89_z.kosycarz_p5 Fot. Zbigniew Kosycarz / KFP

W następnych rozgrywkach nie było już tak dobrze, Kupcewicz zdobył w nich zaledwie 2 gole, a Lechia w barażach okazała się gorsza od Olimpii Poznań. Po sezonie zarówno „Kupiec” jak i Dzidek odeszli z Lechii. Potem Kupcewicz bez powodzenia prowadził II-ligową Lechię na wiosnę 1995 roku.

8. Janusz Charczuk – na zdjęciu po lewej stronie, grał dla Lechii blisko dekadę w latach 60. ubiegłego stulecia w I, II i III lidze, strzelając w tym czasie ponad 20 goli, w tym pierwszego w bogatej historii derbów Trójmiasta. Tyle statystyk, dodać należy, że grał w jednej drużynie z Koryntem, Rogoczem, Apolewiczem i Łazarkiem, czyli same legendy. Oprócz gry w piłkę studiował na Politechnice, dziś mieszka w Kanadzie. Spory artykuł na temat Pana Janusza ukazał się kiedyś na portalu lechia.gda.pl.

charczuk_janusz

9. Janusz Duda – w sezonie 1983/84 przeniósł się z gdańskiego MRKS do Lechii i pod wodzą trenera Jerzego Jastrzębowskiego wywalczył awans do ekstraklasy. Sześć razy wchodził z ławki, łącznie rozegrał w biało-zielonych barwach 128 minut. W najwyższej klasie rozgrywkowej nie dane mu jednak było zagrać, czym przebił go Adam, debiutując w ekstraklasie w marcu 2012 roku w meczu z Wisłą Kraków.

10. Janusz Miller – kolejny z zaciągu Łazarka w przerwie zimowej sezonu 1984/85. W Lechii zagrał półtorej sezonu, strzelając dla niej jednego gola z Wisła Kraków. Chociaż nie, to nie do końca prawda. Trafił jeszcze dla naszej drużyny w barwach GKS Jastrzębie, w marcu 1990 roku trafiając do własnej bramki w drugoligowym meczu z Lechią.

11. Janusz Orczykowski – grał w Lechii dwa drugoligowe sezony w latach 1972-74, w którym zdobył dla biało-zielonych siedem goli. W czasie kariery zagrał jeszcze m.in. w ŁKS, Zawiszy i Cracovii. Zmarł w 2002 roku.

janusze_boisko

Trener Janusz Pekowski – prowadził Lechię w drugoligowym sezonie 1978/79, w którym nasza drużyna zajęła trzecie miejsce, jeden punkt za Zawiszą Bydgoszcz i Bałtykiem Gdynia.

Dyrektor Janusz Benesz – jeden z najbardziej wpływowych akcjonariusz mniejszościowych Lechia SA. W BKS Lechia od 1990 roku przez trzy lata był Dyrektorem (później spółki FC Lechia Gdańsk) a latach 2002–2003 Członkiem Zarządu klubu.

Dyrektor Janusz Biesiada – od 2014 roku szefuje w Lechii Gdańsk w dziale marketingu. Przez lata związany z siatkówką, najpierw jako zawodnik Stoczniowca, a potem jako sekretararz generalny i prezes z Polskim Związku Piłki Siatkowej.

Redaktor Janusz Woźniak – występy tej drużyny opisze pięknie Redaktor Woźniak, który – to ciekawostka – zaliczył jeden mecz w 3-ligowej Lechii jako bramkarz w 1971 roku. Potem pisał głównie w „Dzienniku Bałtyckim” oraz komentował z Janem Lindnerem wyczyny biało-zielonej gawiedzi w TVP3 Gdańsk.

Prezes Andrzej Januszewski – nie dość, że Andrzej to jeszcze ma januszowe nazwisko. Najbardziej skuteczny prezes w historii Lechii, za jego kadencji klub zdobył Puchar Polski i awansował do Ekstraklasy. Przybył na wybrzeże z Dolnego Śląska i sprawił, że Lechia zaczęła grać jak z nut. Oddajmy głos ówczesnemu Dyrektorowi klubu Zbigniewowi Golemskiemu:
„Z inicjatywy Jasia Oficjalskiego to się wszystko zaczęło kręcić. Pułkownik zlecił firmie Januszewskiego jakieś duże roboty, dogadali się w sensie towarzysko-sportowym i to się zaczęło kręcić wtedy. Januszewskiemu to się spodobało, na piłce się nie znał, był przyjezdny z Wrocławia, chciał w tym towarzystwie zaistnieć i wiedział że przez sport mu się to najłatwiej uda.

Po zdobyciu pucharu chłopcy dostali mieszkania na Chełmie, Kruchy, Maciek Kamiński to wszystko załatwił Januszewski. Ten sukces pucharowy sprawił, że tych firm nie trzeba było namawiać do dawania pieniędzy…”

Top