Jesteś tu
Home > artykuły > Lechia Gdańsk – Juventus FC 2:3 (28.09.1983)

Lechia Gdańsk – Juventus FC 2:3 (28.09.1983)

Lechia Gdańsk – Juventus FC 2:3. Rewanżowy mecz Lechii Gdańsk z Juventusem FC w rozgrywkach Pucharu Zdobywców Pucharów był największym sportowym wydarzeniem XX wieku na Wybrzeżu. Po porażce 0:7 w Turynie gdańszczanie byli bliscy sprawienia sensacji. Przez kilkanaście minut drugiej połowy prowadzili ze słynnym włoskim klubem 2:1.

Przed meczem w Gdańsku obawiano się, że w meczu rewanżowym Juventus wystawi dublerów, że zabraknie gwiazd, na które bardzo liczyli zarówno działacze klubowi Lechii, jak i przede wszystkim kibice. Jednak samolot Polskich Linii Lotniczych Tu-134, który wylądował w Rębiechowie  27 września kilka minut przed 17.30 rozwiał te obawy. Trener Giovanni Trapattoni przywiózł 17 zawodników, wszystkich najlepszych i zapowiedział walkę o zwycięstwo.

Lechia Gdańsk - Juventus FC 2:3
Lechia Gdańsk – Juventus FC 2:3

Pogoda dopisała, słońce zaświeciło nad Gdańskiem. Bramy stadionu otwarto już o godz.11, mecz rozpoczął się o godz.15.30. W miarę zbliżania się do stadionu można było zauważyć patrole ZOMO, im bliżej tym więcej. W pobliżu stadionu kibiców zaczepiają koniki oferujące bilety nawet po cenie 300 zł. Stadion już o godz.13 był wypełniony w komplecie. A ci co docierali już po tej godzinie musieli zajmować miejsca, które znacznie ograniczało widoczność murawy boiska. W miarę zbliżania się godziny meczu pozajmowane były także okoliczne skarpy, dachy barobusów uginały się pod ciężarem kibiców, a tablicy świetlnej groziło zawalenie. Każdy chciał mieć jak najlepszy punkt obserwacyjny.

Zbigniew Golemski, dyrektor klubu: Niestety okazało się, że tych biletów było więcej niż 30 tys. Na koronie stadionu ustawiły się więcej niż 3 rzędy osób, nie mówię o drzewach, czy słupach, stawianym także podestów z cegieł i desek. Wiele osób zza takiego szpaleru osób na koronie stadionu nie miało szansy zobaczenia meczu. Zaczęły te osoby wychodzić, a jeszcze kibice wchodzili na stadion. I miałem interwencję w klubie bardzo poważną grupy osób, które z pretensjami że mają bilet, a nie mają możliwości dostać się na widownie aby zobaczyć mecz. I co teraz. Żądają zwrotu pieniędzy. Aby nie było awantury, położyłem kilku arkuszy papieru, aby się wpisywali, zostawiali bilet, i że za kilka dni proszę się zgłosić osobiście po odbiór pieniędzy. Kilkadziesiąt osób się wpisało, ale jak się zrobił wielki tłum do tego wpisywania, ze sto pare osób się wpisało. Pozostali chcąc obejrzeć mecz chociażby w telewizji spieszyli się do domu.

Dariusz Wójtowicz: Rewanż z Juve – ciężko mi oceniać z perspektywy boiska, czy to był nasz najlepszy mecz. Pewne jest, że mocno poniosła nas atmosfera, pamiętam jak wjeżdżaliśmy na stadion od strony Akademii i tam jak się zjeżdża jest taki przesmyk, gdzie dwie godziny przed meczem na trybunach siedziało 40 tysięcy ludzi, to musiało robić wrażenie, ludzie siedzący na drzewach, nieprawdopodobny kocioł. Ale wcale nas to nie stremowało, a wprost przeciwnie – poniosło. Właściwie ten kocioł sprawił, że zapomnieliśmy z kim gramy, byliśmy dumni, że tyle ludzi przyszło nas oglądać. Gdy wyszliśmy na rozgrzewkę to czuliśmy, że nie mamy jednej pary płuc, a cztery.

Relacja prasowa, Głos Wybrzeża 29.09.1983

Blisko 40 tys. widzów oglądało wczoraj niezwykle emocjonujące i stojące na wysokim poziomie widowisko piłkarskie w wykonaniu zespołów gdańskiej Lechii i Juventusu Turyn. Był to rewanż z cyklu rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów i w niczym nie przypominał pierwszego meczu z Turynu, gdzie gdańszczanie przegrali 0:7. NA własnym stadionie, zagrzewani przez kibiców, biało-zieloni zmusili słynnych turyńczyków do maksymalnego wysiłku i po równorzędnej grze ulegli różnicą jednej bramki 2:3. Awans do drugiej rundy PZP wywalczyli oczywiście Włosi.

Nikła przegrana i to dopiero w ostatnim kwadransie meczu. Do 77 min. lechiści prowadzili 2:!, przez ponad 20 minut drugiej połowy dając próbkę swych prawdziwych możliwości. Stadion zupełnie oszalał, gdy raz po raz bramkarz włoski zmuszony był do pokazania pełni swego kunsztu, a trzeba przyznać, że fach swój zna doskonale. PO szybkich akcjach strzelali wielokrotnie Kowalczyk, Kamiński, Kruszczyński, zawsze na przeszkodzie stawał jednak Tacconi. Piłkarze JUventusu w tym okresie też przeprowadzali ataki, ale rzadziej i zupełnie nieskutecznie. Dopiero widmo porażki zmusiło Włochów do przeprowadzenia generalnej ofensyw2y, co wiązało się z wejściem na boisko Platiniego. Słynny Francuz nie grał bowiem od początku, co może wynikało ze zlekceważenia rywala. Przekonał się trener Trapattoni, że drużyna z Gdańska ma swoją wartość. Ostatecznie biało-zieloni zeszli z murawy pokonani. Przegrali jednak z arcymistrzami futbolu, którym – co tu ukrywać – sprzyjało trochę szczęście, choć o wszystkim w pierwszej kolejności decydowały umiejętności. W sumie przegrany pojedynek, ale publiczność opuszczała stadion w pełni chyba usatysfakcjonowana.

A oto szczegółowy przebieg tego wielkiego spotkania:
Pierwsze minuty meczu należały do Lechii. Wprawdzie piłkarze Juventusu także w tym czasie przeprowadzali ataki, ale rzadziej i zupełnie nieskutecznie.
3 minuta – po rzucie rożnym, bardzo dobrze usposobiony Kruszczyński mierzoną główką skierował piłkę w górny róg bramki, jednak Tacconi wykazał się znakomitym refleksem i zażegnał niebezpieczeństwo.
5 minuta – za faul na lewoskrzydłowym Lechii rzut wolny pośredni w obrębie pola karnego – strzał Wójtowicza został jednak zablokowany.
10 minuta – błąd gdańskiej defensywy – Vignola ma przed sobą pustą bramkę i… pudłuje.
11 minuta – riposta Lechii, jednak Tacconi znowu broni strzał Kruszczyńskiego.
18 minuta – kontratak Włochów – Vignola otrzymuje piłkę przed linią pola karnego i decyduje się na płaski strzał w lewy róg i zasłonięty Fajfer kapituluje. 1:0 dla Juventusu.
25 minuta – Lechia nie rezygnuje z ataków, ale po raz kolejny na jej drodze staje świetny bramkarz Tacconi – tym razem paruje strzał Kamińskiego.
26 minuta – z rzutu wolnego z odległości ok. 25 metrów strzela mocno Salach, ale bramkarz Juve nie po raz pierwszy pokazuje wielką klasę.
27 minuta – Tacconi z najwyższym trudem wybija piłkę bitą przez Kruszczyńskiego.
40 minuta – fatalny błąd Kulwickiego i Rossi jest w sytuacji sam na sam z Fajferem! Sytuacje ratują jednak bramkarz Lechii i Salach.
41 minuta – kolejna próba strzelecka Kruszczyńskiego, ale i tym razem Tacconi zasłużył na brawa.
44 minuta – atak Włochów zakończony silnym strzałem Bońka. Fajfer na posterunku.
46 minuta – drugą połowę Lechia rozpoczęła z wielkim impetem – ostry, ale minimalnie niecelny strzał Kruszczyńskiego.
51 minuta – rzut rożny dla Lechii. Piłkę otrzymuje Kowalczyk, który „podciąga” ją parę metrów, a następnie kąśliwie strzela. Piłka skozłowała i mimo rozpaczliwej obrony Tacconiego wpadła do siatki! A więc remis 1:1! Trybuny falują i szaleją z radości! „Jeszcze jeden! Jeszcze jeden! …” rozlega się doping.
55 minuta – w okresie największego naporu gospodarzy pięknie strzelają najpierw Kowalczyk i w chwilę później Kamiński. Tacconi broni.
60 minuta – w idealnej sytuacji Kamiński strzela z paru metrów z woleja wprost w bramkarza Juventusu.
63 minuta – rajd Polaka prawą stroną zostaje zatrzymany nieprawidłowym zagraniem jednego z Włochów w polu karnym! Sędzia Hacket pokazuje rzut karny, a Kruszczynski bezbłędnie go egzekwuje! Lechia prowadzi 2:1! Obłęd na trybunach – stadion zupełnie oszalał! Ludzie ze zdumienia przecierają oczy!
64 minuta – niebezpieczny atak Juventusu zakończony strzałem Bońka i efektowną paradą Fajfera.
66 minuta – znowu strzela Kowalczyk, ale piłka po drodze odbija się od któregoś z piłkarzy włoskich. Trener Trapattoni decyduje się na wystawienie Platiniego.
71 minuta – przebój Bońka zakończony niecelnym strzałem.
77 minuta – najładniejsza bramka meczu. Tavola z woleja z narożnika pola karnego strzela w samo „okienko” bramki Lechii. Juventus wyrównuje na 2:2
79 minuta – Fajfer broni silny strzał Caricoli.
83 minuta – Platini podaje do Rossiego, ten do Bońka, który z ostrego kąta zdobywa gola. Juventus prowadzi 3:2
86 minuta – jedna z ostatnich akcji meczu. Gorąco pod bramką Tacconiego. Notujemy kolejno strzały Kowalczyka i Raczyńskiego. Niestety bez powodzenia.
90 minuta – sędzia Hacket kończy spotkanie. Na stadionie długo jeszcze rozbrzmiewają oklaski nadkompletu publiczności. Dziękowano piłkarzom za emocjonujące , niepowtarzalne widowisko, dziękowano zwłaszcza Lechii za waleczną postawę i dobrą grę.

I runda Pucharu Zdobywców Pucharów 1983/84 – mecz rewanżowy
28.09.1983, 15:30, stadion przy ul. Traugutta w Gdańsku
Lechia Gdańsk   2-3   Juventus FC

Sędzia: Keith Stuart-Hacket (Anglia)
Widzów: ok. 40.000
0:1 Beniamino Vignola 18′
1:1 Marek Kowalczyk 51′
2:1 Jerzy Kruszczyński 63’k
2:2 Roberto Tavola 77′
2:3 Zbigniew Boniek 83′

Lechia: Tadeusz Fajfer, Andrzej Marchel, Lech Kulwicki, Zbigniew Kowalski, Andrzej Salach, Dariusz Wójtowicz, Maciej Kamiński (86′ Roman Józefowicz), Marek Kowalczyk, Jacek Grembocki, Ryszard Polak (65′ Dariusz Raczyński), Jerzy Kruszczyński

Juventus: Stefano Tacconi, Nicola Caricola, Antonio Cabrini (55′ Roberto Tavola), Massimo Bonini, Sergio Brio, Gaetano Scirea, Domenico Penzo, Claudio Prandelli (68′ Michel Platini), Paolo Rossi, Beniamino Vignola, Zbigniew Boniek

Podobne artykuły
Top