Jesteś tu
Home > artykuły > Juventus FC – Lechia Gdańsk 7:0 (14.09.1983)

Juventus FC – Lechia Gdańsk 7:0 (14.09.1983)

turyn_mecz_kulwicki

14 września 1983 roku Lechia Gdańsk rozegrała w Turynie swój pierwszy historyczny mecz w europejskich pucharach. Biało-Zieloni zmierzyli się ze słynnym Juventusem, którego barw broniło kilku mistrzów świata oraz najlepsi zagraniczni piłkarze  ligi włoskiej: Michel Platini i Zbigniew Boniek.

Relacja prasowa z meczu

Głos Wybrzeża – Albert Gochniewski, Jerzy Konopka:
Nie będziemy ukrywali, że jechaliśmy na Stadio Komunale z pewnymi obawami. Nie, nie dlatego, że baliśmy się kompromitacji piłkarzy Lechii, którzy stawali przeciw sławnej jedenastce Juve, która niejednego, znacznie groźniejszego rywala odprawiała z bagażem wielu bramek. Baliśmy się, że lechiści nie wytrzymają psychicznie ogłuszającego dopingu kilkudziesięciu tysięcy kibiców włoskiej drużyny, że nei zagrają „na luzie”, nie zademonstrują tych walorów, które są ich największą bronią – nieszablonowych akcji, swobody w ich rozgrywaniu, tak trudnych do rozszyfrowania.

Niestety, nasze obawy w pewnym stopniu sprawdziły się. Lechiści byli jakby sparaliżowani. To prawda, że nie ulękli się sławnego rywala i nawet zaraz na początku spotkania omal nie zdobyli prowadzenia, ale brak im było odwagi. Był natomiast respekt przed utytułowanym rywalem. Mimo tak wysokiej przegranej, gdańszczanie nie zrobili nam wstydu. Z biegiem czasu grali coraz odważniej, próbowali kontratakować, ale tym razem jeszcze bez powodzenia. Na pewno jednak nie murowali bramki.

Festiwal strzelecki rozpoczął w 19 minucie Platini. Zadecydował o tym raczej przypadek. Bowiem oto po dośrodkowaniu Fajfer złapał piłkę, ale w powietrzu zderzył się z Salachem, piłka wypadła mu z rąk i Platini otrzymał nieoczekiwanie prezent – bezpańską piłkę i spokojnie posłał ją do siatki. Było więc 1:0 dla gospodarzy.

Następnie bramki padały w krótkich odstępach czasu. Obrońcy Lechii popełnili w tym okresie zbyt dużo błędów, po których włosi wychodzili na wolne pozycje, mając przed sobą tylko Fajfera. Nic więc dziwnego, że nasz bramkarz był chwilami bezradny. W 24 minucie nastąpiło kolejne dośrodkowanie z lewej strony i po błędzie stoperów Lechii nie pilnowany Zenzo spokojnie strzelił do siatki.

Dwie minuty później ponownie nie pilnowany Platini oddał plasowany strzał. I tym razem Fajfer był bezradny. W 29 minucie kapitalnym strzałem popisał się Zbigniew Boniek, Fajfer padając zdołał piłkę odbić, ale przed dobitką Penzo, nie pilnowanego na polu karnym, skapitulował. Gdańszczanie nadal prowadzili otwartą grę, ale ich akcjom brak było wykończenia, dynamiki i celnego strzału. Za to piłkarze Juventusu strzelali dużo i celnie, a co gorsza dla nas – skutecznie. Większość bramek padła po ewidentnych błędach środkowych obrońców Lechii. Nie można było bezkarnie pozostawiać swobody poruszania się na polu karnym zawodnikom tej miary, co Boniek, Platini, czy Rossi. Zostaliśmy srodze za to skarceni.

W 60 minucie Penzo znalazł się sam 7 metrów od bramki biało-zielonych i nie miał kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce. Kilka minut później na polu karnym sfaulowany został Boniek. Rzut karny! I tu Fajfer pokazał swoją klasę. Egzekutorem był Rossi. Celnie strzelił w prawy róg bramki Lechii, ale Fajfer znakomicie wyczuł intencję Rossiego, rzucił się i końcami palców wybył piłkę na róg!. 40 tys włoskich kibiców gorąco oklaskiwało wyczyn naszego bramkarza. W 67 min. Ponownie dał znać o sobie Penzo, strzelając z bliska celnie do siatki. I wreszcie 75 min. Rossi zrehabilitował się za niewykorzystanie karnego i mimo asysty obrońców na polu karnym zmusił do kapitulacji Fajfera.

Końcówka meczu należała o dziwo do gdańszczan, którzy za wszelką cenę dążyli do zdobycia honorowej bramki. Nie udało się wprawdzie, ale 3-krotnie byli tego bliscy. W sumie naszym zdaniem lechiści nie skompromitowali się. Byli gorsi, ale gorsi od samego Juventusu. I wcale nie gwoli usprawiedliwienia przypominamy, że przed kilku dniami inny zespół I ligi włoskiej przegrał z Juve też 0:7.

Wypowiedzi pomeczowe:
Dziennikarz „It Giomale di Vicenza” Michele Merio: „Myślę, że Lechia uzyska w Gdańsku znacznie korzystniejszy dla siebie wynik, choć w dalszym ciągu faworytem pozostają gwiazdy z Turynu. Muszę powiedzieć, że wasi piłkarze zdobyli sobie dużą sympatię we Włoszech. Za odwagę i ambicję. Lechia to jeszcze zespół niedoświadczony, przed którym dopiero przyszłość. W każdym razie podobali nam się poszczególni zawodnicy, a zwłaszcza ten oznaczony numerem „11” (Kruszczyński)”.

Dino Zoff – jako asystent trenera Trapattoniego, kapitan Mistrzów Świata z 1982 r. :
„Przecież każdy zdawał dobie sprawę, że Juve jest zdecydowanym faworytem. Lechia miała bardzo dobry początek. Przez ponad kwadrans gdańszczanie grali, jak z nut, a zawodnicy oznaczeni numerami 9 i 8 (Grembocki i Kowalczyk) popisali się nawet efektownymi zagraniami technicznymi. Żal mi trochę polskiego bramkarza, wiem dobrze, jak czuje się zawodnik występujący na tej pozycji, który musi przeżywać rozpacz po takim błędzie. Lechia i tak by przegrała, ale jej porażka nie musiała się zacząć od tak przykrej historii. Po utracie bramki Lechia porzuciła dyscyplinę taktyczną i to ją, w meczu z takimi lisami, jak moi koledzy, zgubiło. Ale brawo za odwagę!”

Trener gdańszczan Jerzy Jastrzębowski: „Czy mam prawo wymagać coś więcej od zawodników, którzy jeszcze kilka miesięcy temu występowali na wiejskich boiskach w III lidze? Pewnych barier nie sposób natychmiast przeskoczyć. Była to dla drugoligowej Lechii przykładna lekcja, która unaoczniła, jak wielka jest różnica między drużyną światowej klasy, a naszą. Nasz zespół otrzymał niezwykle surową lekcję. Miejmy nadzieję, że przyniesie ona w przyszłości sporo pożytku”.

Kapitan Lechii Gdańsk Lech Kulwicki: „Nie mieliśmy żadnych szans. A jednak szkoda, wielka szkoda, że straciliśmy aż tyle goli. Siedem to bardzo dużo – gdybyśmy zagrali uważniej w obronie, to mogło się skończyć na czterech”.

Piłkarz Juventusu Turyn Zbigniew Boniek: „To nie jest wina Lechii, że tak wysoko przegrała. Przecież oni starali się, jak mogli, ale nic więcej nie byli w stanie zdziałać”.

I runda Pucharu Zdobywców Pucharów 1983/1984
14.09.1983, 20:30, Stadio Comunale w Turynie
Juventus FC   7-0   Lechia Gdańsk
1:0 Michel Platini 18′
2:0 Domenico Penzo 24′
3:0 Michel Platini 26′
4:0 Domenico Penzo 28′
5:0 Domenico Penzo 60′
6:0 Domenico Penzo 67′
7:0 Paolo Rossi 75′
Juventus: Stefano Tacconi, Claudio Gentile, Gaetano Scirea, Sergio Brio, Antonio Cabrini (30′ Nicola Caricola), Marco Tardelli, Massimo Bonini, Zbigniew Boniek, Michel Platini (60′ Lirioli), Paolo Rossi, Domenico Penzo.

Lechia: Tadeusz Fajfer, Zbigniew Kowalski, Lech Kulwicki, Andrzej Salach, Aleksander Cybulski (70′ Andrzej Marchel), Jacek Grembocki (73′ Roman Józefowicz), Marek Kowalczyk, Maciej Kamiński, Jerzy Kruszczyński, Dariusz Wójtowicz, Ryszard Polak (50′ Krzysztof Górski).

Żółte kartki: Zbigniew Kowalski (Lechia)
Sędzia: F. Nazare (Portugalia)
Widzów: 40.000 lub 55.000 (różnie według różnych źródeł)

Podobne artykuły
Top