Jesteś tu
Home > artykuły > Arka – Lechia 0:0. Nie takie krwawe derby (1.09.1973)

Arka – Lechia 0:0. Nie takie krwawe derby (1.09.1973)

1973.04.24_puszkarz

Obraz derbów Trójmiasta z 1973 r. w raporcie Komendanta Wojewódzkiego MO jest zupełnie inny, niż w popularnych relacjach z tamtych wydarzeń – pisze historyk Karol Nawrocki.

Mecze piłkarskie Arka Gdynia – Lechia Gdańsk od ponad 50 lat (pierwszy mecz odbył się 2 września 1964 r.) elektryzują kibiców z całego Trójmiasta. W historii tych spotkań zdarzało się jednak, że aspekt sportowy ustępował miejsca ulicznym i stadionowym walkom kibiców obu drużyn o „fizyczną” dominację w Trójmieście. Wbrew powszechnych poglądom piłkarskie „zadymy” między biało – zielonymi i żółto – niebieskimi nie były normą. Często, szczególnie przed 1989 rokiem, miejsce jednych albo drugich na „placu boju” zastępowali „niebiescy”, czyli milicja.

Mecz podwyższonego ryzyka

Jedenaste derby Trójmiasta, tym razem o mistrzostwo drugiej ligi, odbyły się 1 września 1973 r. o godzinie 16.00 na stadionie Arki w Gdyni. Jak w swoim raporcie przekonywał ówczesny Komendant Wojewódzki MO w Gdańsku, płk Roman Kolczyński, „w czasie derbów lokalnych temperatura jest zwykle wysoka”. Nie chodziło – rzecz jasna – o warunki atmosferyczne, a o napięte stosunki pomiędzy kibicami obu drużyn.

By zapobiec zamieszkom, do ochrony „ładu i porządku” na stadionie i poza nim, Kolczyński wyznaczył 173 funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej (w tym 102 ze Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej – ZOMO), 21 członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO), 70 przedstawicieli stadionowej służby porządkowej, 10 funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei (SOK) oraz 6 żołnierzy Wojskowych Służb Wewnętrznych (WSW). Wymienione siły dysponowały ponadto 17 radiowozami, 3 motocyklami i 14 radiostacjami nasobnymi.

Zakończone wynikiem 0-0 spotkanie oglądało 12 tysięcy kibiców. Ku zdziwieniu Kolczyńskiego i podległych mu służb porządkowych w trakcie meczu na trybunach panował spokój. Obyło się bez poważniejszych ekscesów, zanotowano natomiast dwa drobne incydenty. Otóż „jeden z nieustalonych kibiców rzucił butelkę na płytę stadionu a jeszcze przed rozpoczęciem meczu dwaj inni kibice podpalili swój własny transparent”. Jak można przypuszczać spalenie dotyczyło transparentu drużyny przeciwnej. Bowiem tego typu „gesty” kibiców były i są nadal popularną manifestacją niechęci wobec przeciwników.

Po ostatnim gwizdku kibice Lechii, eskortowani przez milicję, nie stwarzając najmniejszych problemów dotarli miejskimi środkami lokomocji na dworzec PKP w Gdyni. Komentując tak spokojny przebieg derbów, Kolczyński po raz drugi dał wyraz braku szerszego zainteresowania trójmiejską piłką nożną, pisząc: „[panował spokój gdyż] padł wynik 0-0, co zaspokoiło kibiców obu drużyn”.

„Biało-Zieloni” kontra „niebiescy”

Atmosfera niespodziewanie zmieniła się podczas powrotu kibiców Lechii do Gdańska. Około godz. 19 oficer dyżurny Komendy Miejskiej MO w Gdyni otrzymał informację, że pomiędzy przystankami Gdynia Orłowo – Sopot Główny doszło do zakłócenia porządku w pociągu.

Oficjalną przyczyną pociągowych „burd” miało być „zwrócenie uwagi przez pasażerów na zbyt hałaśliwe zachowanie się kibiców wracających z meczu”. Tak – zdawało by się – prozaiczny powód doprowadził do zdecydowanych działań milicji. Na stację PKP w Sopocie skierowano IV kompanię ZOMO z Gdańska, która od razu przystąpiła do „zaprowadzenia porządku” w kolejce. Radykalne działanie ZOMO spotęgował fakt, że w trakcie interwencji kibice byli „agresywni, wybijali szyby w pociągu i obrzucali interweniujących milicjantów wyzwiskami”. W związku z tym nie obyło się bez użycia milicyjnych pałek służbowych. Pomogły one w szybkim „przywracaniu spokoju”, które trwało zaledwie kilka minut.

W wyniku akcji pociągowej ZOMO zatrzymano 12 kibiców, z których 6 nie miało jeszcze osiemnastu lat. Wszystkich małoletnich zwolniono po zgłoszeniu się ich rodziców oraz po przeprowadzeniu z nimi rozmów ostrzegawczych. Pozostałą szóstkę postawiono przed Kolegium do Spraw Wykroczeń przy Prezydencie Miasta Gdańska i ukarano grzywnami.

„Krwawe” derby?

Niestety z analizowanych dokumentów nie udało się odtworzyć liczby kibiców Lechii wracających tego dnia z Gdyni. Mimo to na podstawie skali zatrzymań (12 osób) oraz – przede wszystkim – spokojnego przebiegu meczu można śmiało powiedzieć, że meczu Arka Gdynia – Lechia Gdańsk z 1973 r. nie da się podciągnąć pod często lansowaną, stereotypową wizję „krwawych” derbów Trójmiasta.

1973.09.01        
Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 0:0

Arka: Burzyński – Przybylski (70’Tłokiński), Bieliński, Kędzia, Choruży, Chodakowski, S. Gadecki, Wiśniewski, Mięciel, Szybalski, Zieliński.

Lechia: Słabik  – Musiał, Górski, A.Kaczmarek, Żemojtel, Gładysz, Orczykowski, Jahn, Głownia, Delega (Bartosiak), Puszkarz.

Widzów: 12000

Przy pracy nad artykułem korzystałem z akt o sygnaturze 0046/297 t.11 znajdujących się w archiwum IPN w Gdańsku. Za pomoc przy ich odnalezieniu dziękuję Danielowi Gucewiczowi.

Karol Nawrocki

Podobne artykuły
Top